Prawdziwa historia.
Rano otrzymałem sms'a od kumpla, że przyjedzie po mnie o 10:00. Miałem jechać do niego, aby zerknąć co mu się dzieje z komputerem. Przyjechał punktualnie. Wsiadając do samochodu, sąsiad się jakoś krzywo na nas patrzył.
W drodze do kolesia, opowiedział mi, że całą noc jeździł po baletach i przypomniało mu się, że w coś przywalił w nocy. Wysiadając pod jego domem, zerknął z ciekawości czy ten obiekt mu nic nie uszkodził.
Padliśmy jak zobaczyliśmy co się stało...

Zabronił ruszać kaczki, bo chciał się pochwalić nią kumplom, a że komputer potrzebował grubszej pomocy, otrzymałem stację i samochód, by udać się do mnie.
U mnie pod domem to pytali się czy długo wyprowadzam już tą kaczkę na spacer, a w mieście pokazywali palcami na auto i strasznie bardzo się do mnie uśmiechali :)



